Tag Archives: agencja marketingowa

Co to jest Value Proposition i z czym to się je?

Kiedyś tam, kiedy marketing zajmował się przede wszystkim pchaniem kasy w telewizję i rozdawaniem ulotek w sklepach, funkcjonowało pojęcie Unique Selling Proposition. Mniejsza o to, kto ukuł ten zwrot, ważne co oznaczał.
A oznaczał ni mniej, ni więcej, jak charakterystyczną cechę produktu czy usługi, która miała zmiażdżyć konkurencję. Najlepiej, żeby była wyjątkowa, ważna dla klienta/konsumenta i niepodrabialna (np. obwarowana pierdylionem patentów).
Dzisiaj, w dobie gigamasowej produkcji na Dalekim Wschodzie (dzięki której widzimy w sklepach te same produkty z różnymi logotypami) i powszechnego dostępu do internetu, sprytni marketerzy zaczęli odsuwać uwagę od produktu w kierunku konsumenta, tj. użytkownika.
Wyszli z założenia, że konsument ma w nosie np. technologiczne zaawansowanie produktu, jeżeli nie przekłada się to jakąś korzyść ważną/wartościową dla niego czy dla niej. A to oznacza, że w dzisiejszych czasach wszechobecnych brandów i brandzików konsumenci kupują korzyści – łamane na – wartości. A te mogą być różnorakie, co więcej, z czasem stają się coraz bardziej złożone. A produkty czy usługi stały się jedynie narzędziami dostarczającymi owe korzyści – łamane na – wartości.
Ale o co chodzi?
Weźmy ostatni update programu Mail firmy Apple (tak, wiem, już cicho). Dodano do niego funkcjonalność pt. Mail Drop. Oznacza ona, że duże pliki (np. 1GB) nie są wysyłane jako załączniki poczty, bo byłoby to super-hiper-mega niepraktyczne – program Mail automatycznie załadowuje taki plik na serwer iCloud firmy Apple, a odbiorca dostaje email z linkiem do ściągnięcia pliku.
Funkcjonalność ta wydaje się kalką popularnego narzędzia dostępnego z poziomu przeglądarki – WeTransfer.
Więc po co, skoro już coś takiego jest?
Ano dlatego, że nadrzędną Value Proposition wyznaczoną przez guru/boga/jego genialność Steve’a Jobs’a była zawsze prostota obsługi, wręcz bezobsługowość. Tak więc użytkownik ma kliknąć “wyślij”, a maszyneria ma sama zrobić to, co należy. Dzięki temu tzw. doświadczenie wynikające z użytkowania produktów Apple jest takie, że użytkownik ma wrażenie, że są to nieomal inteligentne maszyny, czytające w myślach użytkownika. Doświadczenie jest “niezakłócone”, “gładkie”, jakby powiedzieli anglojęzyczni: “seamless”. Ta „seamless-owatość” jest nadrzędną Value Proposition firmy Apple, jeżeli chodzi o funkcjonalność ich produktów (design również). Żadnego klikania miliona ptaszków z opcjami przed kliknięciem guzika OK. Żadnego kopiowania linków z przeglądarki do emaila. Ma być takie, że niby zen: myślisz i masz. Dlatego iPhone ma tylko jeden guzik (podobno jego genialność Es-Dżej chciał nawet to zlikwidować – a może to tylko plotki).
Można lubić Apple, nienawidzić czy mieć ich gdzieś. Trzeba w każdym razie oddać im sprawiedliwość. Bez względu na to, czy wprowadzane przez nich produkty czy usługi działają zgodnie z założeniami, z marketingowego punktu widzenia jasno określona nadrzędna Value Proposition marki spowodowała, że konsumenci śpią na ulicach w śpiworach przed sklepami, żeby kupić premierowe urządzenia za naprawdę ciężką kasę, a udziałowcy tej firmy mają dzisiaj forsy jak lodu.
Zanim więc rzucimy się z wydawaniem pieniędzy na kosztowne kampanie, warto zastanowić się już na etapie tworzenia firmy czy nowego produktu: jaka jest nasza Value Propositon? Czy wiemy, co chcemy zaoferować naszym klientom?
A naprawdę warto – przykład Apple pokazuje, że trzymanie się wyznaczonej drogi warte jest miliardy dolarów.
Tagged , , , , , ,

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść… niepokonanym!

W życiu agencji reklamowej, w Mediafocus również – zdarzają się sytuacje, gdy dla dobra brandu Klienta oraz własnego wizerunku trzeba podjąć decyzję o rezygnacji z realizacji projektu. Jest to szczególnie trudne, gdy podskórnie czujemy i wiemy, że produkt dobrze rokuje i wiemy co zrobić, by z sukcesem wprowadzić go na rynek.

Jakiś czas temu zostaliśmy poproszeni o przygotowanie strategii wprowadzenia na rynek nowego, unikalnego serwisu/aplikacji rozrywkowej. Współpraca zaczęła się doskonale, Klient – otwarty na nowe i niekonwencjonalne rozwiązania, budżet – racjonalny i rozsądny, oraz to co agencja lubi najbardziej: wolna ręka jeśli chodzi o strategię i stronę kreatywną. Niestety w trakcie prac kreatywnych stało się najgorsze. Po stronie Klienta ilość osób decyzyjnych zwiększyła się o 300% i padło stwierdzenie, które zmroziło nam krew w żyłach. „Słuchajcie, mamy alternatywny pomysł oparty na tym, co nas samych śmieszy”.

W tym przypadku kilkutygodniowe prace miałyby się skończyć realizacją takiego oto pomysłu: młodzi ludzie w wieku 18-25 lat, użytkownicy smartfonów, inteligentni, lubiący dobrą zabawę mieliby przyjść do klubu tylko po to, by smażyć mortadelę (sic!) lub szukać słoików i puszek paprykarza w krzakach w Sopocie… Jeśli do tego dodamy brak podziału kompetencji, niezwykły upór w zmianach grupy docelowej, budżetu, idei oraz właściwości samego serwisu / aplikacji – otrzymamy katastrofę. I to jest ten rodzaj katastrofy, pod którym na pewno nie chcielibyśmy się podpisać:)

Przychodzi bowiem czas, kiedy trzeba podjąć decyzję. Akceptować, organizować, działać. I wierzyć w projekt. Jeśli tej decyzji zabraknie, a za nią pójdzie brak budżetu, czasu oraz zaangażowania i wiary ze strony Klienta – realizacja zlecenia nie ma sensu. Wiemy, czego chcemy. Znamy swoje możliwości, lubimy wyzwania. Musimy też mówić „NIE”, kiedy wiemy, że realizacja zlecenia przyniesie szkodę Klientowi i… nam. Wtedy możemy spać spokojnie. Czego i Wam życzymy.

Ania Kowalska
Account Manager

Tagged , , , , , , , , , , ,

Wiosna w Słupsku i płaskie obuwie

Morza szum, ptaków śpiew, słońce za oknem – wszystko wskazuje na to, że w końcu nadeszła wiosna. Szczęściarze ze Słupska i okolic mogli powitać ją już tydzień temu, podczas eventu Wiosenne Inspiracje. Na 2 dni Centrum Handlowe Jantar zamieniliśmy w centrum nowych trendów, kusząc obecnością ultramodowego gospodarza wydarzenia, stylistką Joanną Horodyńską. To był strzał w 10!

Już w piątek z rana, z Gdańska wyruszyły 3 auta wypełnione po brzegi: lustro, krzesła, stoły, żelazko, zasłony, nici, igły czy okazałe ilości kopii zapasowych dokumentacji – to tylko niektóre z atrybutów Ekipy do zadań specjalnych. Reprezentacja Mediafocus była zdecydowanie najbardziej kobiecą spośród ekip realizujących event (biorąc poprawkę na obecność kolegi Krzysztofa)  – określenie „słaba płeć” wyraźnie straciło na aktualności… Obcasy? Jakie obcasy:) Zapotrzebowanie na płaskie obuwie znacznie przerosło nasze oczekiwania, a każdy kilometr przebiegnięty po Centrum na myśl przywodził jedno: gdzie są moje kapcie?

Nic to jednak przebiegnięte kilometry czy zwiększone zapotrzebowanie na płaskie obuwie, kiedy na myśl o evencie na usta cisną się nam słowa: „TO BYŁO COŚ”. Przepiękna scena, a na niej niestandardowe pokazy mody – bo przecież kto widział modeli tańczących na wybiegu? Metamorfozy – 2 Klientki odmienione od stóp do głów, które przeżyły jeden z najciekawszych dni w swoim życiu.  Bitwa na Style – czyli wszystkie chwyty dozwolone w walce o lepszą stylizację. Na czas. Niezwykłe aromaty serwowane przez Jolę Słomę i Mirka Trymbulaka – goście wracający po kolejne porcje informacji i specjałów to najlepsza rekomendacja. Do tego roześmiane buzie dzieciaków ochoczo tańczących na scenie z Dance Avenue. Każdy taki uśmiech, każde wzruszenie, każdy wyraz zainteresowania publiczności i uznanie najemców – są najlepszą nagrodą dla organizatora i dają energię do dalszego działania. O satysfakcji już nawet nie wspominamy:)  Oj,działo się!

Polecamy się:)


Tagged , , , , , , , , ,

Stena Line – Mediafocus lubi to!

Stena Line gratulujemy!

Rok 2011 był dla naszego Klienta rokiem rekordowym. Dzięki 434,9 tyś. pasażerów Stena Line stała się liderem przewozów pasażerskich między Polską i Szwecją!

gratulujemy-stena-line_screen-facebook

 

Tagged , , , , , ,

Nie znamy się…

Nowa strona Mediafocus na świecie! : ) Może więc nadszedł czas na wyprawę na daleką północ, by dowiedzieć się co nieco o psich zaprzęgach? A może zapiszemy się na kurs profesjonalnego pozowania i spróbujemy dorównać długowłosemu bohaterowi z krawatem i wąsikiem. Jest to oczywiście ekstremalnie trudne zadanie, jeśli więc się nie uda, może nauczą nas tam chociaż kilka strasznych póz i wróble nie będą już sobie z nami robić co im się zachce!

Jeśli staliście się fanami naszych historyjek o tym, na czym się NIE ZNAMY, wiedzcie, że niedługo będą kolejne:) A jeśli jednak wolicie to, na czym się znamy, tym bardziej zapraszamy. Jesteśmy Mediafocus i zajmujemy się skutecznym marketingiem. Miłego oglądania:)

www.mediafocus.pl

Tagged , , , , , , ,